• Wpisów:41
  • Średnio co: 46 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 22:22
  • Licznik odwiedzin:18 839 / 1972 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Miałam dziwny sen, śniło mi się,że byłam w rodzinnym domie Maćka.
w środku,było jakoś inaczej.
Wnętrze,jakby rodem z XIX wieku, przy stole, nad którym wisiał żyrandol z lat 60tych XX wieku siedziała jego rodzina, mama, ojciec, siostra w białej sukience koronkowej i welonem na głowie,oraz młodsza siostra też w białej sukience i welonie na głowie.
starsza siostra była jakby nieobecna.. miałam wrażenie,że chętnie, byłaby w innym miejscu, obserwowałam jej piękno, z dystansu i zazdrościłam urody.
Zaś młodsza bardzo cieszyła się z mojej obecności i chciała mi wszystko pokazywać.. łatwo było obdarzyć ją sympatią.
Nigdzie nie było śladu Maćka.

Jedynie pojawiła się w śnie nowa postać.
Ta młodsza siostra. Bo Maciek,ma tylko jedną siostre..

O co w tym chodzi?
 

 
To co się wydarzyło jeszcze 30 minut temu, postawiło mnie przed wyborem, którego dawno nie brałam pod uwagę.
Spędzam czas w domu rodzinnym.
Ojcu nie układa się w pracy, mamie tak samo, do tego klapa,bo Panowie,którzy układali nam kostkę przed domem, wzięli kasę i zostawili nas z ponad połową niedokończonej roboty.
Doszło między nami do awanutry,która sprawiła,że mój ojciec, moja matka i ja wszystko skakaliśmy sobie do gardeł.
Moja matka jest osobą,która jak już zacznie gadać to męczy jak katarynka. Co potęguje złość w innych osobach,bo nigdy się nie zastanawia,czy ma słuszną rację,czy nie.. Gada i zrzuca winę na innych. Oczywiście na mnie i na ojca.
Zrobiłam dla nas obiad i zaprosiłam wszystkich na zgodę do stołu, ale tylko tata usiadł,a mama dalej ciągnęła monolog. I ojciec się wkurzył i jej odpowiedział, co jest błędem w tym wypadku,bo matka gada jeszcze więcej.
Chciałam to wszystko załagodzić, chciałam nas pogodzić,ale i ojciec i matka wyrzucali sobie na wzajem swoje błędy,aż nie rzuciłam hasła "że się zabiję" , co było jeszcze większym błędem, bo chociaż wcale nie miałam takiego zamiaru, moja matka podchwyciła te słowa i sama zaczęła mówić,że to ona się zabije itd.
Cały teatrzyk, aż ojciec powiedział,że powinna się przejść do psychologa,bo zachowuje się skandalicznie i jątrzy.
Cóż matka jeszcze bardziej wpadła w furię,zaczęła wymachiwać rękoma i wyglądało to tak,jakby chciała przyłożyć w twarz mojemu ojcu.
Rzuciła się w kierunku garażu i wyciągnęła klucz z zamka, ojciec rzucił się do drzwi,żeby je zablokować, napierała na nie, złapał ją w uścisku,ale ona zaczęła się szarpać i wyrywać.
Starałam się ją także złapać i uspokoić,ale obrażała nas, biła i wrzeszczała.
Chciałam ją uspokoić, ale nie pozwoliła na nic.
Uciekła do wiatrołapu i rzuciła się do drzwi. Po długim zamykaniu i otwieraniu sobie drzwi, rzuciłam się do kuchni i krzyknęłam,że idę sobie podciąć żyły, na co mój ojciec rzucił się za mną,a matka uciekła z domu.
Zabrał mi nóż i powiedział,żebym poszła za nią i jej upilnowała, sam pobiegł jeszcze po latarkę, wyszłam na dwór,a tam było tak ciemno,że nic nie widziałam, zobaczyłam kamienne ogrodzenie przed sobą, przewróciłam się na mój samochód i zaczęłam płakać, matki nigdzie nie było.
W pewnym momencie, chciałam sobie rozbić głowę o ogrodzenie, ale rzuciłam się w kierunku lasu, szłam i szłam.. w koło było ciemno, doszłam do domu sąsiada,który zaczyna budowę domu, usiadłam na drewnianych belkach pod domem i zaczęłam płakać. Pies innego sąsiada zaczął na mnie szczekać. Rzuciłam tylko, och cicho bądź i autentycznie zamilkł,a zwykle szczekałby jeszcze mocniej.
Płakałam i poprosiłam Boga, "by wszystko było dobrze" spojrzałam w stronę domu i zobaczyłam światełko,które idzie z końca domu na początek do bramy i wołanie mojego ojca..
Na początku nic się nie odzywałam..
Doszedł do mnie przytulił mnie mocno i zaprowadził z powrotem do domu..
Kiedy doszliśmy matka też wracała do środka i przed wejściem tylko rzuciła "składam papiery rozwodowe".
Kiedy weszliśmy do środka płynęły mi łzy strumieniem, usiadłam do stołu i dokończyłam obiad, ojciec poszedł do sypialni,a matka usiadła obok i nałożyła sobie jedzenie wcześniej przygotowane..
Nie mogłam przy niej siedzieć, odeszłam.
Kiedy usiadłam z boku, pomyślałam o moim ojcu,który miał bardzo przykre dzieciństwo, okropnego ojca i mamę,której jego ojciec nie szanował, zrobiło mi się go strasznie żal,że tyle złego przeszedł w dzieciństwie,a teraz kiedy stara się być dobrym mężem i ojcem,dzieją się takie rzeczy, do tego nie układa mu się w pracy.
Zerwałam się i pobiegłam się przytulić, płakałam mu w rękę.. A on powiedział spokojnie, "już mi przeszło, już jest dobrze", powiedziałam "przepraszam", więcej nie byłam w stanie..
On powiedział mi,że "kiedyś jego serce tego nie wytrzyma".
Pęka mi serce.
Jestem zła na matkę, na jej charakter.
Dlaczego stara się wszystko skomplikować? Dlaczego tak męczy, tak gada? Później sama udaje ofiarę, kiedy ojciec staje w mojej obronie jesteśmy oboje źli.
W trakcie tej szarpaniny,kiedy ojciec ją trzymał,żeby nic głupiego nie zrobiła, mówił,"zadzwoń na pogotowie".
Nie mogłam uwierzyć,że to się dzieje, w naszej rodzinie? Nie jesteśmy patologią, moja mama nie jest wariatką..
Mam dość, potrzebuję z kimś pogadać,ale boję się komukolwiek o tym powiedzieć,żeby nie pomyślał o mnie źle i się nie odwrócił, z drugiej strony komu bym miała powiedzieć, nie mam prawdziwych przyjaciół,a Marlena,ma swoje życie, swoje szczęście, może też problemy..

Jest mi bardzo przykro..
Chyba jutro znowu odwiedzę mojego psychologa..
jestem totalnie w kawałkach, jest mi bardzo przykro, bardzo źle..
a najgorsze,że głowę chciałam sobie rozbić naprawdę. Ale wiedziałam,czym to może skutkować, za dużo godzin przesiedziałam u Dr. Słuchającego..
  • awatar pęknięte lusterko: To są sytuacje gdy jest tak trudno ze nie wiadomo czy w ogóle jest jakieś wyjście. Jeśli będziesz potrzebowała pogadać napisz do mnie a ja z chęcią cie posłucham.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nikt tak naprawdę, nie dostrzega, kiedy postanawiamy odejść, bowiem, słychać tylko szmer, lub cichnące echo szmeru...
 

 
Jutro jadę do Dzieci z Domu dziecka, wręczyć świąteczne prezenty.
Te dzieciaki mają tyle miłości..
Jakim trzeba być człowiekiem,żeby porzucić własne dziecko..
Rozmawiałam z dyrektorką ośrodka, jest tam taka mała Zuzia 2 latka, zostawiła ją matka, w moim wieku,bo nie była gotowa na dziecko..
Czasem to pozabijać te głupie dziewuchy bym chciała.. ja po utracie mojego aniołka tak bardzo potrzebuje tych małych dzieciaszków..
Szczerze się zastanawiam nad adopcją małej Zuzi, tylko oczywiście,nie uda mi się przejść tego procesu z różnych powodów;
-jestem samotna
-mam 20 (prawie 21lat)
-nie pracuje (wolontariat to nie praca)
-nie mam stałych dochodów
-mieszkanie wynajmuje..



Jak tylko poznałam Zuzię poczułam jakby to los, chciałby,żebym to właśnie ja się nią zajęła..

http://www.cda.pl/video/1062160e/Milosc-rodzicow-nie-zna-granic-
przypadkowo wpadł mi w internecie ten filmik w ręce...
popłakałam się jak bóbr..
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт !: też byłam wolontariuszką ale w domu opieki to jednak nie to samo ale też dużo uczy... w końcu starzy ludzie są jak dzieci.. Też w przyszłości chciałabym zaadoptować dziecko , a teraz nie mogę z tych samych powodów co ty ;/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
ach...
czuję misję pomagania ludziom
zawsze myślałam,że jak będę miała stabilną sytuację finansową lub będę na tyle bogata,aby pomagać potrzebującym..
Okazuje się jednak,że nie musi tak,być czasem wystarczy mały gest,a czasami drobna pomoc..
Nie można myśleć tylko o sobie..
 

 
Bardzo dawno mnie tu nie było

zaangażowałam się w pomoc dzieciom z hospicjum, jest to czasami ciężkie,ale daje mi jakiś sens życia

Śniła mi się dzisiaj papuga w klatce,która bardzo się w niej miotała, wszyscy od niej odchodzili..
Ja podeszłam bliżej,wiedziałam intuicyjnie,że coś jest nie tak..
Miała ona złamane skrzydło, klatka była za duża,a skrzydło przeszło przez szczelinę klatki..
Wszyscy mnie od tego odciągali,ale ja wyciągnełam wystraszone zwierze z klatki i starałam się je uspokoić, gładziłam skrzydełko papugi ze spokojem i starałam się jej pomóc..
Ptak się uspokoił i poddawał moim działaniom...
Bardzo zdziwił mnie ten sen dlatego go tu zapisuje
 

 
Nie wytrzymuje wczoraj Triny and Susanna ubierają Polskę i jedna uczestniczka tłumaczy, że straciła dziecko i odebralo jej to chec do wszystkiego, a dzisiaj gwiazda starego 90210 Toru i jej dziecko w drodze

Buuu!

Ale jest i cos pozytywnego!
Wygrałam w konkursie Imrefashion i biżuteria podobno jest już w drodze
Dziękuje wprowadziło to trochę lata do mojego serca
  • awatar pęknięte lusterko: trzeba sie cieszyc z malych rzeczy, nikt nie mowil ze bedzie jak wczensiej ale postaraj sie skarbie cieszyc z takich drobiazgow. One pozwola przetrwac ci kolejny dzien.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzisiaj na kolejnej konfrontacji z "psychologiem", uznałam,że to bez sensu..
Co to za pomoc? 15 minutowa wizyta. gadam,gadam,gadam... i nagle "ok, proszę się zapisać,na kolejną wizytę.."
a gdzie tu pomoc..?
pomijając oczywiście próby konfrontacji z moim, jak to on nazwał "problemem"..
ale czy utratę dziecka da nazwać się problemem?

Miałam się dalej uczyć i nic z tego nie wyszło, straciłam rok..

On, chce wrócić.
Bo jak to określił,wtedy był strasznym dupkiem i nie potrafił poradzić sobie z "tym" wszystkim.
Tylko,że to wszystko już nie istnieje, jest tylko bół po stracie tego,co było darem od Boga.

Już na zawsze zostanie to we mnie,ale jak mówi psycholog,który postanowił przepisać, mi kolejne prochy... Trzeba z tym żyć!
  • awatar pęknięte lusterko: Nie zapominaj tylko naucz sie z tym zyć. Nie powinno sie zapominać o osobach które się kochało.
  • awatar MaliMa: @pęknięte lusterko: nie zamierzam wchodzić do tej samej rzeki po raz drugi ;) a to uczucie jest koszmarne :( co dzień o tym myślę i nie mogę zapomnieć..
  • awatar pęknięte lusterko: @MaliMa: Ja wyznaje zasade ze dwa razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi. Po za tym nic nie moze sie rownac z miloscia matki do dziecka wiec serio nie umiem sobie wyobrazić co czujesz.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nie mogę spać, Przez ostatnie dwa dni była u mnie Marlena i jakoś przetrwałam.
Siedziałyśmy razem,wgapiałyśmy sie w tv i oglądałyśmy komedie..
dziś jakoś nie mogę zasnąć, też coś leci w tle,ale mało mnie to interesuje..
Włączyłam komputer, przegrzebuję pocztę i natrafiłam na maila od Maćka..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzisiaj całą noc nie spałam, zrozumiałam,że potrzebuję kogoś,kto mnie przytuli, ukołysze do snu, jak małe dzieciątko. Ktokolwiek.. chyba,zaczne zapraszać kogoś na noc.. Sama w pustym mieszkaniu,czuję się dziko..
 

 
Byłam ostatnio w ZOO wyciągnięta na siłę,żeby się rozerwać..
Patrzę na dzieciaki, na ich radość, jestem smutna,ale staram się tego nie pokazywać, czy jeszcze kiedykolwiek będzie normalnie?


zgłaszam się
http://imrefashion.blogspot.com/2013/06/konkurs.html
 

 
Chodzę do psychologa.. Z NFZ-tu
Ja nie wiem za co temu człowiekowi płacą..
Pierwsza wizyta wyglądała tak,że psycholog zapytał mnie co mnie do niego sprowadza..
więc opowiadam, o tym,że straciłam synka,że mam depresje,że nie wychodzę z domu,obżeram się byle czym..
Wysłuchał mnie do końca i kazał umówić się na następną wizytę...
Umówiłam się na następną wizytę i co? Dostałam do wypełnienia test osobowości..
Po czym zostałam oddelegowana do okienka,by umówić się na kolejną wizytę..
Jutro mam 4rtą "sesję" z psychologiem i co mogę powiedzieć?
To jakaś kpina, nic,a nic mi nie pomaga!
No sory,chory system ;/
Czuję się jeszcze gorzej ;/
 

 
Dzisiaj postanowiłam nie jeść tak długo jak to będzie możliwe..
jestem ochydnym grubasem i mam tego dość
  • awatar MaliMa: @<Pazurki żelowe>Katarzyna Kogut: to ja już nie wiem co mam zrobić. czasem chciałabym się zagłodzić i umrzeć mam dosyć siebie i całego świata
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzisiaj mama z ojcem wparowali do mojego mieszkania i zaczęli na mnie krzyczeć. Koniec już tego siedzenia i biadolenia!
Mama zaczęła biegać i sprzątać, otworzyła wszystkie okna w domu i wysłała ojca ze śmieciami,które nagromadziłam przez ostatni czas.
Jak już mama skończyła to usiedli z ojcem na kanapie i zaczęli mi tłumaczyć,że powinnam wychodzić z domu i wrócić do żywych..
Jakby nie zauważyli,że mam depresje..
Ojciec w pewnym momencie zaczął mnie straszyć,że zadzwoni do szpitala psychiatrycznego.
Przez ten cały czas nic się nie odzywałam, ale wstałam wyciągnęłam moje pudło z ubrankami dla maleństwa i rzuciłam mu na kolana.
Popatrzył chwilę, matka na niego wrzasnęła i wyszli..
Zostawili mnie samą.
Ja już nie wiem, co mam robić.
Wolę być sama, zawsze byłam sama i teraz też jestem.
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Sen

Śniło mi się dzisiaj coś okropnego...
Zabiłam swoje dziecko, nowo narodzone i zjadłam własne łożysko. Moje oczy lśniły pożądaniem,zaraz potem zrobiły się szare, przezroczyste, zrozumiałam co przed chwilą zrobiła, zaczęłam płakać.
Uciekłam do lasu w nim było pełno wysokich drzew z długimi i ostrymi kolcami na korze, 20 m nade mną były igły tego drzewa.
Wzięłam ze sobą maleństwo i oddałam swoje życie za niego, rzuciłam się wilkom na pożarcie, a zanim wydałam ostatnie tchnienie dziecko się obudziło, jakby nigdy nic i zaczęło płakać i wołać mama..



Co w tym wszystkim jest najgorsze?
Mały miał urodzić się 9 czerwca
Minęło już tyle czasu a ja nadal nie daje sobie rady//